Tytuł posta mówi sam za siebie – rezydencja Cadillac – czyli nasz akademik. W swoim blogu jak na razie nie rozpisuję się na tematy sensu egzystencji ludzkiej, prowadzę go raczej w formie reportażowej. Jeśli ktoś jest zawiedziony to przepraszam ale najłatwiej mi się pisze na tematy banalne, proste i dla każdego zrozumiałe. Tak też będzie tym razem.
Lokalizacja akademika
Jest bardzo korzystna: naprzeciwko przystanka tramwajowego (korzystamy z tego środka transportu niezwykle rzadko od kiedy mamy rowery (Ewa już nie ma …), ale przydaje się podczas targania ciężkich walizek wypchanych kiełbasą po powrocie z Polski). Budynki w których mamy wykłady znajdują tuż obok – wychodzimy 5 min przed zajęciami, niedaleko jest także do biblioteki, poczty. Na basen jest ok. 10 min pieszo – tyle samo do supermarketu ED w którym robimy zakupy. W naszej dzielnicy znajdują się również m.in. Geant, IKEA, Castorama, Inter Sport, wypożyczalnia nart, lombard i mnóstwo innych sklepów i marketów.
Warunki mieszkaniowe.
Co tu dużo mówić - jest tragicznie. Piszę tak nawet po 2 miesiącach mieszkania. Owszem przyzwyczailiśmy się ale nie zmienia to samego faktu. Budynek akademika składa się z 3 bloków (skrzydeł), po 8 półpięter na każdym bloku. Na jednym półpiętrze jest 14 jednoosobowych pokoi, kuchnia i łazienka z dwoma prysznicami i dwoma kabinami WC. Muszle klozetowe są bez desek - ma to zapewniać higienę. Pokój ma 2,3m szerokości i ok. 4m długości. Okno dzielone w stosunku 40/60 i zajmuje całą szerokość jednej ze ścian. Mniejsza połowa okna otwiera się w sposób przewidywalny, natomiast połowa większa jest obrotowa względem osi poziomej. Pokój jest przedzielony na dwie części dużą szafą – w jednej z części znajduje się łóżko (90cm materac piankowy) oraz biurko( ok. 130 cm 2 szuflady), w części „przedpokojowej” znajduje się umywalka. Nad umywalką wisi szafka łazienkowa z lustrzanymi drzwiczkami, która jest wyposażona w lampkę oraz gniazdko 230V (niby śmieszne ale bardzo ważne ponieważ jest to drugie i ostatnie gniazdko w tym pokoju). Nad łóżkiem mamy sporych rozmiarów regał wiszący np. na książki. Wyposażenie obejmuje także krzesło, szafkę nocną, 2 koce i 2 prześcieradła. Nie ma poduszek. Pościel wymienia się co ok 3 tygodnie.
Oświetlenie jest słabym punktem tego pokoju (a był jakiś mocny punkt?): nad biurkiem można zapalić świetlówkę o mocy ok. 60W a nad łóżkiem ok. 40W. Nie ma niestety żadnego oświetlenia górnego – taka kanciapa w której można się uczyć albo przy biurku lub w pozycji horyzontalnej na łóżku. Byliśmy uprzedzeni o maksymalnej mocy jaką można podłączyć do gniazdka w pokoju. Udało mi się zdobyć w Polsce mały czajnik o mocy 850W – dzięki Kubo&Aniu. Mieszka się z tego powodu na tyle komfortowo, że nie musimy wychodzić do kuchni (gdzie gniazdka są mocniejsze) aby zagotować wodę na herbatkę. Sprawdzaliśmy maksymalne możliwości naszej instalacji: wywala korki gdy podłączymy jednocześnie czajnik i żelazko.
Prysznice na naszym półpiętrze maja spowolniona reakcję – na ciepłą wodę czeka się ok. 10 min. Rada na to jest prosta – bierzemy prysznic na innym półpiętrze. O czystość korytarzy, kuchni i łazienek „dba” pani sprzątająca. Czynności swoje ogranicza jedynie do konserwacji płaszczyzn poziomych – podłogi, blaty w kuchni. Pionowe ściany pozostają nietknięte. Nie bez powodu też zawieszono ogłoszenie o dezynsekcji… O stan techniczny akademika troszczą się dwaj panowie konserwatorzy – niestety do profesjonalizmu tu jeszcze daleko (przy regulacji kaloryfera zalali naszej sąsiadce cały pokój).
Największy dyskomfort sprawia nam jednak Internet a raczej jego brak. Na kampusie w różnych budynkach uniwersyteckich są nadajniki sieci bezprzewodowej. Jeżeli ktoś miał szczęście (czyt. zameldował się na pocz. września) i mieszka w pokoju, którego okna są zwrócone w stronę kampusu to może łączyć się bezpośrednio z siecią. My niestety szukamy internetu w kuchni, na portierni, na zewnątrz akademika lub w bibliotece. Łapanie sygnału na zewnątrz jest mało komfortowe (warunki atmosferyczne, zimny beton) a także niebezpieczne (rozbój w biały dzień…).
Możliwe, że nasze wymagania są dość wygórowane – akademiki PK nas rozpieściły. Rozglądając się po innych akademikach stwierdziliśmy jednak że przepłacanie 3 razy tylko za to że się ma oddzielny prysznic mija się z naszymi priorytetami i możliwościami finansowymi. Opłata miesięczna za pokój w Residence Condillac wynosi 143 euro – i może być zmniejszona o kilkadziesiąt procent po zwróceniu się o dopłatę do akademika. Więc śmiało można powiedzieć że zakwaterowanie w Grenoble może być w tej samej cenie co np. w Krakowie. I tym pozytywnym akcentem chciałbym skończyć to sprawozdanie.
P.S Przy akademiku działa stołówka studencka. Obiad kosztuje 2,85 - płaci się za niego specjalną kartą magnetyczną, którą można dowolnie doładowywać. Obiady są wydawane od 11.30 do ok 13.30. W piątki, soboty i niedziele można także zjeść kolację.
3 komentarze:
Piszesz bardzo zyciowo, braciszku!!!
Szkoda, ze musiacie znosic takie warunki, no ale moze bedzie co wspominac pozniej...
p.s a ta antena, ktora kupiles, nie lapie internetu?
odp na PS: właśnie dziś, w desperacji udało mi się połączyć z Internetem za pomocą anteny z mojego pokoju. Sprawy się z czasem poukładają
Eeee, nie jest aż tak tragicznie;P Próbowaliście przywołać ciepłą wodę odkręcając wodę w obu prysznicach na raz? U mnie to zmniejsza czas oczekiwania do 3 minut;) Cieszcie się że nie macie dziury w ścianie bo i o takich rzeczach słyszałam. Fajny blog, szkoda że nie było go zanim wyjechałam.
Prześlij komentarz