Osobnej uwagi wymaga opis rowerów w Grenoble. Nie wystarczy powiedzieć, że jest to najwygodniejszy, najtańszy, najbardziej ekologiczny środek lokomocji w tym mieście. Chociaż miasto jest stolicą francuskich Alp jest najbardziej płaskim miastem we Francji. Średnia wysokość wynosi 213m npm. Właściwie miasto wypełnia szczelnie dolinę u zbiegu rzek Izery i Drac. Stąd też poruszanie rowerem jest dość łatwe – wystarczy rower miejski nawet bez przerzutek aby sobie nieźle radzić na ulicach. Błąd nie na ulicach. W mieście jest 280 km ścieżek rowerowych. Ścieżki są ulokowane często wzdłuż chodników, czasami wydzielony jest pas na jezdni przeznaczony dla autobusów i rowerów (a nie jak w Krakowie dla taxi), są też drogi rowerowe całkowicie oddzielnie budowane na potrzeby komunikacja rowerowej. Na Izerze jest kilka kładek pieszo rowerowych, a wzdłuż rzeki jest cyklostrada. Takie rozwiązania komunikacyjne pozwalają na bardzo łatwe i szybkie poruszanie się po mieście co też robią nie tylko studenci ale i wykładowcy i inni mieszkańcy niezależnie od wieku.
Bardzo ważnym elementem są też parkingi rowerowe. Znajdują się właściwie wszędzie – przy akademikach, przy każdym budynku uczelni, przy centrach handlowych, przy dworcach lub zwyczajnie na ulicy. Niektóre parkingi dla rowerów są zadaszone, niektóre są też zamykane na klucz (przy akademikach, na dworcu kolejowym). Zapinanie roweru czasami jest ułatwione poprzez zastosowanie specjalnych lin na koła.
Średniostatystyczny rower w Grenoble jest co najmniej kilka razy gorszy niż średniostatystyczny rower w Polsce. Ludzie tu potrafią jeździć na takich sprzętach co w Polsce już dawno leżą na złomie. A smarowanie łańcucha niektórzy cykliści uważają za grzech śmiertelny. Czasem łatwiej taki rower usłyszeć a już dopiero potem go zobaczyć. Więcej tu się też używa rowerów typowo szosowych, kolarki są jak męskie tak i przeznaczone dla kobiet. Są też sportowcy, którzy uprawiają kolarstwo czy to górskie czy też szosowe. Tacy mają sprzęt profesjonalny i raczej nie zapinają swoich rowerów przy ulicy. Bo kradną…
Kradzież rowerów jest tu powszechna. Kradną nie tylko rowery: także siodełka, koła i wszystko co da się szybko zdemontować. Łupem padają rowery każdego pokroju – od nowszych po takie co kosztują 10eur i wyglądają jak zardzewiała kupka złomu. Dorocie zdążyli już ukraść siodełko. Zabezpieczenia przed kradzieżą stosuje się tu różnorakie. Są zapięcia linkowe, sztywne, łańcuchowe z kłódkami, specjalne przegubowe. Jezdnym ze sposobów zabezpieczenia jest też celowe niemycie rowerów – nie rzuca się w oczy. Spotyka się rowery przypięte dwoma, lub trzema zapięciami jednocześnie (rama i każde koło). Bardzo często też zabezpiecza się siodełka przed kradzieżą poprzez zastosowanie cienkiego zapięcia.
Co do zakupu rowerów studentom polecam klub rowerowy o którym już pisałem. Studentkom polecam zakup roweru w komisie – przynajmniej będzie kompletny i wyregulowany. Również na terenie kampusu jest profesjonalna wypożyczalnia rowerów. Można wypożyczyć rower miejski w kolorze żółtym z bagażnikiem i trzema zapięciami. Cena wypożyczenia 3.5 za 1 dzień, 15 za miesiąc i 85 rocznie. Sporo jest sklepów i komisów ze sprzętem sportowym. Działają one często sezonowo – w lecie sprzedają rowery a w zimie sprzęt narciarski i snowboardowy. Kupić można dość niedrogo profesjonalny używany rower szosowy – ceny już od 250 eur za bardzo przyzwoity sprzęt. Widziałem nawet rower szosowy z ramą z włókna węglowego za 500 eur. Oferta wydaje się ciekawa.
Sobie zakupiłem rower górski w komisie. Rower ma ok. 15 lat aluminiową ramę i osprzęt z wyższej półki: cały jest złożony na grupie Deor Shimano. Kosztował mnie 45 eur. Na razie nie znalazłem odpowiedniego zapięcia na ten rower więc trzymam go w pokoju. Myślę że do zwiedzania okolic to będzie najbardziej odpowiedni sprzęt.
3 komentarze:
45€ !!! ??
to skandal :)
jade do francji chociazby po rower :)
Zaraz po odwiedzinach Jana W. jestes nastepny w kolejce..
Pozdro600
jak wyśle zdjęcia rowera to sie tak nie ucieszysz :) - u nas takie za darmo mozna dostać w co ładniejszej dzielnicy
A ja swój rower mam właśnie dzięki autorowi tego bloga :) jest hałaśliwy i różowy (rower, nie autor), ale już nie potrafię sobie wyobrazić tutaj życia bez niego! dzięki, Artiom :]
Prześlij komentarz